Kot Frykas
03:50Przekopując strych i parę rzeczy z dzieciństwa, trafiłam na mojego starego kumpla!
Oto, Moi Drodzy, kot o imieniu Frykas.
Kota szyłam razem z mamą, według swojego, wcześniej skrupulatnie zrobionego, projektu (którego niestety nie znalazłam). "Maszynowe" działanie w większości należało do mamy, natomiast ten piękny haft (oczka, łapki, nosek), to już tylko i wyłącznie moja zasługa!
Ta mała paskuda spędziła ze mną kawał czasu.
Długie łapki, można było zawiązać i nosić Frykasa jako wątpliwie gustowną torebeczkę. Można też obwiązać je w okół szyi i mieć równie piękny zagłówek. Bardzo praktyczna rzecz w podróży. Albo po prostu, paradować z taką śliczną maskotką i czerpać satysfakcję z zazdrosnych spojrzeń, innych dzieci. (Bo chyba, nie były to spojrzenia pogardy, prawda?)

5 komentarze
jest przepiękny :D
OdpowiedzUsuń:D
Usuńzakochałam się! <3
OdpowiedzUsuńNo nietrudno się zakochać. :3
UsuńAle! Hola hola! Pamiętaj, że one jest mój. Wara (jakby co)
Haha, też mam jeszcze nietoperza z dzieciństwa, u mnie sprawa była odwrotna - ja go w większości zszywałam mozolnie łapkami (broń Boże maszyną), ale nosek i inne szczegóły wyszyć musiała babcia... był zabierany na wszystkie wycieczki, bo miał za mało waty w brzuchu, więc dało się go wygodnie zwinąć jak naleśnik :D
OdpowiedzUsuńA Frykas jest cudowny, zaprojektowany bezbłędnie (te wysmakowane kolory!) i uważam, że powinnaś go jeszcze czasem obnieść, jako niewątpliwie gustowną torebeczkę ;P